Poziom 2: „Chatterzy”, czyli pułapka Pani Joasi.Dlaczego ChatGPT w e-commerce to tylko narzędzie, a nie zautomatyzowane zarządzanie pulą produktów online?
To najliczniejsza grupa w polskim e-commerce. Wiedzą oni, że AI daje efekty, dlatego ich pracownicy mają odpalone karty z modelami takimi jak ChatGPT, Claude czy Gemini. To krok w dobrą stronę, ale musimy pamiętać, że to wciąż nie jest automatyzacja procesów; ChatGPT w e-commerce to w takim wydaniu tylko wybiórcze narzędzie.
Wyobraźmy sobie Panią Joasię, która odpowiada za ręczne zarządzanie ofertą. Pracownica siedzi przed biurkiem, ręcznie kopiuje stare opisy, wkleja do czata, prosi o poprawkę i czeka, aż “kółko się zmieli”.
- Albo patrzy w monitor i myśli o wakacjach.
- Albo wyciąga telefon i przegląda TikToka.
Tu wchodzi brutalna nauka. Prof. Gloria Mark z University of California udowodniła, że powrót do pełnego skupienia (flow) po takim „wyrwaniu” zajmuje średnio 23 minuty i 15 sekund.
Przez taki brak płynnego działania w czasie rzeczywistym, pracownik nie ma możliwości, by analizować, jakie są zachowania użytkowników, co uderza w ścieżkę zakupową i całe doświadczenie zakupowe Twojego nabywcy. Takie kopiowanie to iluzja postępu, która nie wspiera budowania lojalności klientów, wysokiej jakości obsługi klienta ani inteligentnej automatyzacji obsługi. To schemat nieprzynoszący ostatecznej rewolucji dla pojęcia jakim jest dzisiejszy konsument.
Pani Joasia niby używa AI, ale wciąż ręcznie przeklikuje każdą ofertę w Base. To komiczne, ale to standard. Efekt? Wypalenie, błędy i iluzja postępu.